Typowy Blog

Zwyczajność to cała moja siła — Tadeusz Konwicki, „Mała apokalipsa”

Czego brakuje w Cieszynie?

28 lutego 2018 Brak komentarzy:
Minęło już grubo ponad pół roku, odkąd przeprowadziłem się do Cieszyna. O tym, jak zostałem cesarokiem, napisałem w jednym ze swoich tekstów. Nie mogę niestety powiedzieć, żebym w tym czasie poznał to miejsce na wylot i zwiedził każdy jego zakamarek. Dosyć wolno się rozkręcam. Trochę jednak widziałem. Chciałbym po tych w zasadzie skromnych doświadczeniach w nowym mieście napisać o pięciu rzeczach, których mi w Cieszynie brakuje. Od razu zaznaczam, że jest to moja subiektywna lista cieszyńskich braków (zaimek „mi” jest nieprzypadkowy).

Hołd dla Eliáša

New Jersey Devils dokonało uroczystego zastrzeżenia numeru 26, należącego do czeskiego napastnika Patrika Eliáša. 41-letni klubowy rekordzista i dwukrotny zdobywca Pucharu Stanleya został wyróżniony podczas ceremonii w Prudential Center przed sobotnim spotkaniem z New York Islanders.

5 kolejnych moich tekstów w czasopiśmie „Któż jak Bóg”

W poprzednim swoim tekście reklamowałem pierwsze trzy teksty napisane dla czasopisma Któż jak Bóg”. Od tamtego wpisu minęło sporo czasu, a ja zdążyłem napisać pięć kolejnych tekstów. Poniżej reklamuję każdy z nich. Dodaję także linki do księgarni, by kto chciał, mógł zamówić konkretny numer tegoż czasopisma. Kosztuje jedynie 5 złotych, a treść, nawet pomijając mój tekst, jest zdecydowanie tego warta.

3 moje teksty w czasopiśmie „Któż jak Bóg”

Pod koniec zeszłego roku nawiązałem niezwykle nobilitującą dla mnie współpracę z czasopismem „Któż jak Bóg”. Jest to dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym. Muszę przyznać, że to bardzo przyjemne uczucie, bo kiedyś czytałem to czasopismo i nawet nie podejrzewałem, że w przyszłości będą w nim publikowane moje teksty. Spełniło się więc moje małe, niewypowiedziane marzenie. Właśnie ukazał się trzeci numer z moim tekstem i z tej okazji postanowiłem polecić czytelnikom wszystkie dotychczas opublikowane tam teksty. Podaję także linki do sklepu, w którym można zamówić konkretne numery czasopisma (to tylko 5 złotych, więc warto!).

Jak zostałem cesarokiem

19 marca 2017 6 komentarzy:
Rozpocząłem właśnie największą jak do tej pory przygodę swojego życia — wyprowadzam się do Cieszyna. Niby nic wielkiego, ludzie przecież co jakiś czas się przeprowadzają, przenoszą, przemieszczają, wynajmują i jakoś żyją, nie robiąc z tego wielkiego halo. Taki Amerykanin zmienia miejsce zamieszkania średnio siedem razy w życiu. Dla mnie, czyli człowieka, którego strefa komfortu jest dosyć ciasna i z której nawet w najbłahszych sprawach strasznie nie lubi wychodzić, jest to jednak wyczyn godny uwagi, bo wywraca do góry nogami wiele aspektów życia.

Gówniarze w łóżku

Sporo już czasu minęło od dyskusji o aborcji, która jak huragan przewiała się przez nasz kraj w związku z proponowanymi zmianami w ustawie. Ja zdecydowałem, że na blogu wypowiem się na spokojnie, gdy już kurz na polu bitwy opadnie. Nie ma się co dziwić, że temat budzi ogromne emocje. Idzie tu przecież o ludzkie życie, czasem także dramaty, poważne i niełatwe decyzje. Osoby, które można by podpiąć pod filozofię pro-choice, lubią powoływać się przy tym na skrajne przypadki: niepełnoletnia i niepełnosprawna samotna dziewczyna z piątką dzieci, potrójnie zgwałcona, ciąża zagrażająca jej życiu, w dodatku dziecko będzie chore na wszystkie znane i nieznane choroby świata. „I co teraz? Powinna urodzić czy nie?” — zdają się pytać.

Dlaczego powinniśmy czcić aniołów?

4 września 2016 5 komentarzy:
Bardzo lubię temat aniołów. Z wielu względów, ale najistotniejszy jest chyba taki, że z zawodu jestem korektorem. A jaki to ma związek? — zapyta ktoś. Otóż dzięki temu wiem, jak ważna jest mozolna i sumienna praca w tle, za którą zasługi i tak w głównej mierze przypisze sobie ktoś inny (pisarz, wydawnictwo czy redaktor prowadzący). W przypadku aniołów będzie to — co jest zrozumiałe — Bóg. Praca aniołów, przez to, że jest perfekcyjnie wykonana, z reguły jest niewidoczna. Po prostu jej nie zauważamy w naszej codzienności. Mało tego, wszystkie jej efekty uznajemy za stan normalny, za który nie mamy powodu nikomu dziękować. I to jest nasz wielki błąd, o czym chciałbym opowiedzieć.