Jak zostałem cesarokiem

Czytaj więcej » | 4 komentarzy »

Rozpocząłem właśnie największą jak do tej pory przygodę swojego życia — wyprowadzam się do Cieszyna. Niby nic wielkiego, ludzie przecież co jakiś czas się przeprowadzają, przenoszą, przemieszczają, wynajmują i jakoś żyją, nie robiąc z tego wielkiego halo. Taki Amerykanin zmienia miejsce zamieszkania średnio siedem razy w życiu. Dla mnie, czyli człowieka, którego strefa komfortu jest dosyć ciasna i z której nawet w najbłahszych sprawach strasznie nie lubi wychodzić, jest to jednak wyczyn godny uwagi, bo wywraca do góry nogami wiele aspektów życia.

Gówniarze w łóżku

Czytaj więcej » | 2 komentarzy »

Sporo już czasu minęło od dyskusji o aborcji, która jak huragan przewiała się przez nasz kraj w związku z proponowanymi zmianami w ustawie. Ja zdecydowałem, że na blogu wypowiem się na spokojnie, gdy już kurz na polu bitwy opadnie. Nie ma się co dziwić, że temat budzi ogromne emocje. Idzie tu przecież o ludzkie życie, czasem także dramaty, poważne i niełatwe decyzje. Osoby, które można by podpiąć pod filozofię pro-choice, lubią powoływać się przy tym na skrajne przypadki: niepełnoletnia i niepełnosprawna samotna dziewczyna z piątką dzieci, potrójnie zgwałcona, ciąża zagrażająca jej życiu, w dodatku dziecko będzie chore na wszystkie znane i nieznane choroby świata. „I co teraz? Powinna urodzić czy nie?” — zdają się pytać.

Dlaczego powinniśmy czcić aniołów?

Czytaj więcej » | 5 komentarzy »

Bardzo lubię temat aniołów. Z wielu względów, ale najistotniejszy jest chyba taki, że z zawodu jestem korektorem. A jaki to ma związek? — zapyta ktoś. Otóż dzięki temu wiem, jak ważna jest mozolna i sumienna praca w tle, za którą zasługi i tak w głównej mierze przypisze sobie ktoś inny (pisarz, wydawnictwo czy redaktor prowadzący). W przypadku aniołów będzie to — co jest zrozumiałe — Bóg. Praca aniołów, przez to, że jest perfekcyjnie wykonana, z reguły jest niewidoczna. Po prostu jej nie zauważamy w naszej codzienności. Mało tego, wszystkie jej efekty uznajemy za stan normalny, za który nie mamy powodu nikomu dziękować. I to jest nasz wielki błąd, o czym chciałbym opowiedzieć.

Zlot introwertyków

Czytaj więcej » | Brak komentarzy »

Mniej więcej pół roku temu trafiłem na Facebooku na grupę dla introwertyków. Jako że przydałoby się w moim życiu więcej osób o podobnym temperamencie, to od razu się do niej zapisałem. Na początku jednak nie udzielałem się za dużo, ale z czasem wciągnąłem się w introwertyczne dyskusje o naszej naturze, problemach i ich rozwiązaniach oraz wyzwaniach codzienności w ekstrawertycznym świecie — naprawdę ciekawe i pouczające. Nigdy wcześniej tak bardzo nie zaangażowałem się w życie grupy na Facebooku, a w kilku już byłem. Niektórych ludzi tam polubiłem, do innych się zniechęciłem, jak to w życiu. Doszło nawet do tego, że z paroma osobami nawiązałem bliższy kontakt, a w pewnym momencie postanowiłem… zorganizować pierwszy śląski zlot introwertyków.

4 zasady, które powinien wziąć sobie głęboko do serca każdy introwertyk

Czytaj więcej » | 3 komentarzy »

Z reguły, kiedy piszę na tym blogu o introwertyzmie, swoje słowa kieruję głównie do ekstrawertyków, czyli osób, które mają największe problemy ze zrozumieniem naszej introwertycznej natury. Staram się w tych tekstach tłumaczyć, dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, i że jesteśmy bardzo ciekawymi ludźmi, których warto poznawać. Jak mi to wychodzi, to już jest inna sprawa. Jest to w każdym razie mój osobisty, być może bardzo skromny, wkład w zwiększanie świadomości społeczeństwa na temat introwertyzmu. Tym razem jednak będzie nieco inaczej — chciałbym napisać parę słów do osób podobnych do mnie, czyli właśnie do introwertyków. Wydaje mi, że parę spraw trzeba koniecznie poruszyć.

Jak zostałem wolontariuszem

Czytaj więcej » | Brak komentarzy »

Myśl o tym, żeby zaangażować się w jakąś regularną pomoc drugiemu człowiekowi, chodziła mi po głowie od kilku, jeżeli nie kilkunastu lat. Nie chciałem, by po śmierci dowodami świadczącymi, że przejmowałem się losem bliźniego, były jedynie potwierdzenia śmiesznie małych przelewów robionych raz do roku. Uważam, że okolicznościowe zrywy, na przykład w postaci przelewów czy charytatywnych SMS-ów lub jednorazowej pomocy, są potrzebne i pożyteczne, ale dużo więcej dobra można zrobić poprzez systematyczne, konsekwentne działanie w jakimś kierunku. Oprócz tego będzie to doskonała szkoła charakteru dla nas. Oczywiście wystarczyło tylko znaleźć odpowiednią instytucję i zaoferować swoją pomoc. Proste, ale w przypadku introwertyka-domatora, jakim jestem, sprawa się nieco komplikuje.

Patologia w World of Tanks

Czytaj więcej » | Brak komentarzy »

Niedawno obejrzałem na YouTubie filmik o najbardziej toksycznych społecznościach graczy. Wśród nich nie było osób grających w World of Tanks, ale od razu o nich sobie pomyślałem, gdy tylko przeczytałem tytuł filmiku. Uważam, że społeczność komputerowych czołgistów mogłaby się na liście toksycznych grup spokojnie znaleźć. Gram w tę grę już jakieś sześć miesięcy i mogę coś więcej na ten temat powiedzieć.

Obsługiwane przez usługę Blogger.