Pierwszy wpis wypadałoby zacząć od przedstawienia się. Swego czasu przez blogowy świat przetoczyła się moda na wypisywanie 50 faktów o sobie. Blogerzy mogli w ten sposób się zaprezentować swoim czytelnikom. Jako że jest to pierwszy wpis po moim powrocie, pozwalam sobie ten schemat wykorzystać. Oto 50 faktów o mnie:
1. Jestem katolikiem, w dodatku żywo przejętym swoją wiarą i zafascynowanym swoją religią. Lubię wiedzieć, w co wierzę i dlaczego. Lubię o tym dyskutować. W związku z tym będzie to zapewne jeden z częściej poruszanych tematów na tym blogu. Podobno św. Dominik kiedyś stwierdził, że mówić chce jedynie z Bogiem albo o Bogu. Mimo że u mnie, jak przypuszczam, pojawią się też inne tematy, to doskonale rozumiem tego wielkiego świętego. We mnie także tli się podobne pragnienie.
2. Emil Ruciński, czyli imię i nazwisko, pod którymi udzielam się tu i tam w internecie, to nie jest moje prawdziwie imię i nazwisko. Jest to jedynie wymyślony dawno temu pseudonim.
3. Uwielbiam obwarzanki z sezamem. Jeżeli tylko jestem w mieście, w którym sprzedawane są obwarzanki, nie mogę sobie jednego odmówić.
4. Moim ulubionym miastem na świecie jest Bielsko-Biała, którą pokochałem od pierwszego wejrzenia, gdy byłem tam przejazdem wiele lat temu. Od tamtej pory w Bielsku-Białej byłem parę razy przy różnych okazjach (między innymi przyjąłem tam szkaplerz św. Michała Archanioła, o którym wspomnę później) i zawsze budziło się we mnie uczucie, które jak mi się zdaje człowiek ma, kiedy wie, że znalazł swoje miejsce na ziemi.
5.  Moim ulubionym świętym jest św. Michał Archanioł. Dlaczego? Z kilku powodów, z których warto wymienić chociaż dwa. Po pierwsze św. Faustyna Kowalska napisała w swoim Dzienniczku, że św. Michał „nie miał przykładu w pełnieniu woli Bożej, a jednak spełnił wiernie życzenia Boże”. A po drugie od zawsze podobały mi się wizerunki, za pomocą których przedstawiano Księcia wojsk niebieskich.
6. Noszę szkaplerz św. Michała Archanioła, w związku z czym codziennie odmawiam tak zwany egzorcyzm prywatny.
7. Cztery razy podchodziłem do nowenny pompejańskiej, ale udało mi się ją do końca odmówić trzy razy. Często przyłapywałem się na tym, że odklepuję Zdrowaśki, ale starałem się i odmawiałem ją tak, jak umiałem. Zachęcam więc wszystkich, którzy myślą o odmawianiu tej nowenny, ale jeszcze się wahają i nie wiedzą, czy dadzą radę. Dość powiedzieć, że wszystkie trzy intencje, z którymi zwracałem się do Matki Bożej Pompejańskiej, zostały wysłuchane.
8. Jestem konserwatystą na wielu płaszczyznach, między innymi kulinarnej. Lubię jeść to, co znam i co wiem, jak smakuje. Nie jestem za bardzo chętny, by testować nowe potrawy. Raz jednak się przemogłem i spróbowałem bardzo popularny w Czechach smażony ser z frytkami i sosem tatarskim (smažený sýr s hranolky a tatarskou omáčkou). Bardzo mi to danie zasmakowało. Sukces ten jednak nie sprawia, że chętniej kosztuję nowych rzeczy. Po prostu mam dodatkową potrawę, o którą zwiększył się wachlarz tego, co zazwyczaj jadam.
9. Jestem wiernym kibicem Juventusu Turyn i reprezentacji Włoch, jeżeli chodzi o piłkę nożną. Kiedy tylko mam możliwość, to oglądam mecze moich ulubionych drużyn. Lubię też hokej — tu kibicuję czeskiej drużynie Oceláři Třinec i czeskiej reprezentacji. Hokeja oglądam mniej niż piłkę nożną, ale czasem się zdarzy.
10. Jedyną książką, którą przeczytałem trzy razy, jest Sto lat samotności Gabriela Garcii Marqueza. Jak dla mnie, jest to absolutnie mistrzostwo świata literatury. Zachwycam się tam każdym zdaniem, klimatem, postaciami, opisami. Dzięki tej książce pokochałem realizm magiczny. Żadnej innej książki nie przeczytałem nawet dwa razy.
11. Jestem do bólu punktualny. Jeżeli z kimś umówię się na godzinę 15, to zapewne będę już o 14. Zabiorę też ze sobą książkę, którą będę mógł sobie umilić czas oczekiwania. Bardzo nie lubię uczucia, gdy wiem, że ktoś na mnie czeka, stąd właściwie nigdy nigdzie się nie spóźniam, bo zawsze wyjeżdżam lub wychodzę z dużym zapasem czasu. Za to świetnie się czuję, gdy ja czekam na kogoś. To chyba taki mój naturalny stan czekanie.
12. Uważam, że nie ma lepszych rzeczy do zabicia czasu w pociągu lub autobusie niż interesująca książka.
13. Najlepiej pasującym określeniem mojej osoby, jakie zdołałem wymyślić, jest zbitka introwertyk-domator. A to oznacza, że spędzenie weekendu w domu, właściwie w samotności, to nie jest dla mnie wielki problem. Nie jest to oznaka depresji ani złego samopoczucia, nie czuję się wtedy opuszczony ani zapomniany przez świat. My introwertycy mamy takie zdolności, że tego typu sytuacje nas nie przerażają i jesteśmy w stanie świetnie bawić się samemu.
14. Jestem leworęczny. W związku z tym otwarcie konserwy to dla mnie zadanie niemalże nie do wykonania. Zmorą też są dla mnie zeszyty z kółkami, bo jestem w stanie pisać tam tylko na lewej stronie. Kiedyś kupiłem sobie pióro kulkowe na naboje, specjalne dla leworęcznych. Nie używałem go jednak za dużo, bo było wyprofilowane dla osób, które w prawidłowy sposób trzymają przybory do pisania, a ja nie dość, że leworęczny, to jeszcze trzymam po swojemu, więc korzystało mi się z tego pióra bardzo niewygodnie.
15. Zawsze przy pisaniu słów żaden i rzadko muszę chwilę pomyśleć, czy pisze się je przez ż, czy przez rz. Zrobiłem to także przy pisaniu tego punktu.
16. Bardzo nie lubię wesel i upokarzających zabaw, które są na nich przeważnie organizowane. To wszystko jest nagrywane przez kamerzystę, który chodzi i straszy ludzi swoim narzędziem. Robię więc, co tylko mogę, żeby się wymigać od wesela, gdy nie daj Boże otrzymam zaproszenie. Nie oznacza to wcale, że nie lubię osoby, która mi je wysłała. To nic osobistego, po prostu wesele to zbyt wiele jak na moje możliwości. Chyba że ktoś zamierza zorganizować wesele bez szaleństw, kameralne, skromne — wtedy z przyjemnością przyjdę.
17. Nigdy nie byłem pijany. W ogóle mało piję. Jeden jedyny raz wymiotowałem po alkoholu podczas osiemnastki kolegi, ale nawet nie dlatego, żebym za dużo wypił. Po prostu między dwoma piwami jadłem różne rzeczy, które później, w połączeniu z piwem, zapragnęły ze mnie wyjść, co też uczyniły niezwłocznie, gdy tylko z gracją pochyliłem się nad sedesem.
18. Moim ulubionym żeńskim imieniem jest Iga. Jak będę miał żonę i akurat będziemy wybierać imię dla córki, to będę twardo i wszelkimi możliwymi sposobami lobbować na rzecz tego imienia.
19. Najlepszy komplement, jaki dostałem w całym swoim życiu, wypowiedział bezdomny na dworcu PKS w Bielsku-Białej. Nie, nie dotyczył on mojej urody. Może kiedyś opiszę tę sytuację dokładnie.
20. Moim piłkarskim idolem jest włoski napastnik Robert Baggio. Zachwycił mnie swoją grą na mundialu w USA w 1994 roku. Na jego cześć nosiłem wtedy kitkę z tyłu głowy. Kiedy trzeba było ją obciąć, pamiętam, że bardzo płakałem.
21. Nigdy co prawda na poważnie nie zmagałem się z pytaniem, czy powinienem iść do zakonu, ale miałem takie cztery dni w swoim życiu, w czasie których dużo myślałem o tym, jak to by było, gdybym do zakonu poszedł, i jak zareagowałyby na to osoby z mojego otoczenia. Nie ukrywam, że były to bardzo przyjemne myśli. Nie przeraża mnie wizja zakonu i siebie w nim. A nawet powiem więcej — szalenie podobają mi się habity zakonników, szczególnie dominikanów.
22. Uczę się języka czeskiego. Być może będzie okazja, żeby kiedyś o nim napisać coś na blogu.
23. Dawniej kiedy jechałem do obcego mi miasta, żeby załatwić coś w jakimś konkretnym miejscu, to wcześniej rysowałem sobie mapkę z trasą dojścia. Teraz właściwie robiłbym to nadal, ale nie muszę, bo mam smartfona, który mi bardzo ułatwia życie.
24. Miałem kiedyś papugę falistą, której na imię było Cytryna. Zgadnijcie, jakiego była koloru. I wydaje mi się, że jeżeli miałbym mieć kiedykolwiek jakieś zwierzę, to papuga — bardzo podobają mi się nimfy — jest dla mnie idealna.
25. Nie lubię chodzić na koncerty. Dla mnie przeżywanie muzyki to czynność dosyć intymna i nie lubię tego robić przy ludziach.
26. W odwiecznej wojnie Windows/Windows Phone kontra Linux/Android duszą i ciałem jestem po stronie Windowsa.
27. Jestem dosyć oszczędny, co przejawia się na przykład tym, że nigdy nie kupuję jednej książki przez internet. Zawsze co najmniej dwie, a bardzo często co najmniej trzy. Wcześniej przez cały wieczór przeglądam książki różnych sprzedawców, żeby wybrać takiego, który ma najmniejsze ceny tych książek, które mnie interesują. Wybieram zawsze najmniejsze koszty wysyłki, nawet jeżeli miałoby się to wiązać z tym, że przyjdą luzem, pomięte w kieszeni listonosza — grunt, żeby się dało potem je czytać. Dzięki temu wszystkiemu jestem w stanie parę złotych zaoszczędzić.
28. Uwielbiam hamburgery. A w moim mieście jest bar, w którym podają najlepsze hamburgery na świecie.
29. Jedyną książką, przy której czytaniu śmiałem się na głos, byli Zapisywacze ojcowskiej miłości Michala Viewegha.
30. Jednym z moich największych marzeń jest wydać książkę na papierze. E-booki już mam na swoim koncie, ale myślę, że przyjemnie byłoby móc się pochwalić drukowaną książką swojego autorstwa.
31. Kiedyś gdzieś słyszałem, że bardzo dobrze jest zaprzyjaźnić się ze swoim aniołem stróżem. To sprawiło, że nadałem mu imię, żeby łatwiej przychodziło mi zwracanie się do niego. To naprawdę pomaga.
32. Moim pierwszym dziełem literackim było obszerne opowiadanie (można nawet powiedzieć: minipowieść), którego fabuła była zainspirowana serią horrorów Krzyk. Bohaterami byliśmy ja i moi znajomi. Jeden z nich był tajemniczym mordercą w masce, który po kolei wybijał moich kolegów (ja oczywiście przeżyłem, byłem przecież głównym bohaterem). Na końcu okazywało się, kto był psychopatycznym mordercą i jaki miał motyw. Pisałem też drugą część, ale zatrzymałem się w połowie. Obu tekstów już niestety nie mam, czego bardzo żałuję.
33. Największy stres w życiu przeżyłem w liceum, kiedy dzwoniłem do dziewczyny, która mi się bardzo podobała, żeby umówić się na spacer. Nawet matura mnie tak nie wymamlała emocjonalnie jak te kilka chwil przy telefonie. Oczywiście Ewa — bo takie pięknie imię nosiła — nie chciała się ze mną spotkać.
34. Na tablicy magnetycznej, która wisi nad moim miejscem pracy, mniej więcej dwa lata temu wypisałem sobie cztery czeskie przymiotniki oznaczające wkurzenie, od najłagodniejszego do najmocniejszego: rozzlobený, rozčílený, rozzuřený i nasraný. Do dziś się ich nie nauczyłem w odpowiedniej kolejności.
35. Nigdy nie rozumiałem i pewnie już nie zrozumiem idei zarywania nocy, żeby się uczyć, jeżeli dany egzamin czy zaliczenie można poprawiać w kolejnych terminach.
36. Pierwsze wybory, w jakich mogłem brać udział, to było referendum z pytaniem, czy chcę, żeby Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Zagłosowałem za i do dziś się tego wstydzę. Także do dziś jest to dla mnie najlepszy argument za tym, by podnieść cenzus wiekowy we wszystkich wyborach w tym kraju.
37. W pewnym momencie życia zdałem sobie sprawę, że większość ciuchów, które mam w szafie, jest koloru niebieskiego. Uznałem więc, że podświadomie ciągnie mnie do tego koloru, bo może w nim akurat wyglądam lepiej niż w innych barwach. Od tamtej pory zacząłem na zakupach świadomie starać się, by kupować niebieskie rzeczy.
38. 21 marca, czyli w pierwszy dzień wiosny, w Międzynarodowy Dzień Walki z Dyskryminacją Rasową, w Międzynarodowy Dzień Lasów, w Światowy Dzień Poezji, w Dzień Wagarowicza — mam urodziny. Czyli już całkiem niedługo.
39. Parę miesięcy temu odkryłem program Evernote i zakochałem się w nim po uszy. Wcześniej wszystkie swoje notatki, pomysły, teksty na bloga, opowiadania i inne zapiski trzymałem w dziesiątkach plików wordowych, w skomplikowanej plątaninie folderów i przydługich nazw. Było to bardzo niewygodne, o czym wie każdy, kto też tak kiedykolwiek robił. Teraz wszystkie teksty przygotowuję w Evernote, tam też zbieram materiały i gromadzę pomysły. Wszystkim piszącym powinien bardzo przypaść do gustu. Powoli jednak przymierzam się do przeprowadzki na Microsoft OneNote. Jest to spowodowane kwestią, o której pisałem w punkcie numer 26.
40. Dawno, dawno temu chciałem być archeologiem. Był to pierwszy zawód, który mnie szczerze zafascynował w moim dziecięcym świecie. Szczególnie chciałem odkopywać dinozaury. Jarałem się nimi. Niestety były to czasy bez internetu, więc rozwijać hobby mogłem właściwie jedynie dzięki programom telewizyjnym, które raz na rok gdzieś puszczano, oraz czasopismu z modelem szkieletu tyranozaura do składania. Model fajnie świecił w nocy. Zbierałem też wtedy figurki dinozaurów i miałem ich naprawdę sporo.
41. Chodząc po górach, mam ambiwalentne odczucia. Z jednej strony uwielbiam to, sprawia mi to ogromną przyjemność, ale z drugiej — mam lęk wysokości i lęk przed otwartą przestrzenią, które potrafią uprzykrzyć wrażenia związane z górskimi wędrówkami. To jednak da się zminimalizować. Wystarczy nie wchodzić na zbyt wysokie góry (Beskidy są idealne).
42. Nie oglądam telewizji, nie licząc ciekawych meczów i innych ważnych wydarzeń sportowych. Wyjątkiem są też niektóre programy Telewizji Republika, które oglądam przez internet, oraz ČT24, którą oglądam w ramach nauki języka czeskiego.
43. Uważam, że najpiękniej brzmiącym językiem świata jest język hiszpański.
44. Mam obsesję, jeżeli chodzi o wygląd moich tekstów. Stylem mogę nie zachwycać, tak samo jakością swoich przemyśleń i argumentów, a poglądami mogę niektórych wręcz rozsierdzać, ale jedno każdy czytelnik już w tej chwili może przyjąć za pewnik — na moim blogu nie będzie ani jednej podwójnej spacji, cudzysłowy będą polskie, odstępy między akapitami będą regularne, a myślniki będą prawdziwymi myślnikami.
45. Jestem wolontariuszem — pomagam dzieciom z domu dziecka odrabiać zadania domowe, głównie z języka polskiego. I powiem szczerze, że jest to jedna z najlepszych rzeczy, jaka przytrafiła mi się w życiu. Zachęcam więc wszystkich, by się zdecydowali, jeżeli się wahają. Nawet nie trzeba odwoływać się do wzniosłych motywacji, bo to po prostu jest zwyczajnie bardzo przyjemne i daje satysfakcję.
46. Bardzo często szkoda mi wydawać pieniądze na bilet i zamiast autobusu wybieram spacer, szczególnie jeżeli to tylko dwa, trzy przystanki. Lubię spacery, więc tym chętniej wybieram taką opcję. To też jest jakiś przejaw dążenia do oszczędzania, którego jeden aspekt poruszyłem w punkcie 27.
47. Studiowałem na dwóch kierunkach sześć lat, a licząc studia podyplomowe — siedem i pół roku. W tym czasie ani razu nie byłem na juwenaliach.
48. Gdybym w tej chwili miał wybrać czeskie miasto, w którym miałbym zamieszkać, wskazałbym Bohumín. Miasto to spełnia kilka ważnych dla mnie warunków. Przede wszystkim leży stosunkowo blisko mojego dotychczasowego miejsca zamieszkania, a poza tym jest potężnym węzłem komunikacyjnym, skąd można dotrzeć wszędzie.
49. Często grywam w Air Soccer Fever. Jeżeli ktoś też lubi tę grę, to możemy kiedyś sobie zagrać.
50. Do powrotu na blog zainspirowały mnie właściwie dwie osoby: Agata i Lotta.