W tym wpisie zaprezentuję pięć rzeczy, które bardzo mi pomagają w pisaniu. Dość dużo piszę, zawodowo i dla przyjemności. Trochę eksperymentowałem, jeżeli chodzi o różnego rodzaju programy i narzędzia w założeniu mające pomagać w pisaniu. Z czasem doszedłem do pewnych rozwiązań, bez których nie wyobrażam już sobie pracy. Każdy może mieć inne, swoje własne, więc poniższa lista to nie jest niepodważalny zestaw małego pisarza. Kogoś jednak może zainspirować. Z chęcią poznałbym też sposoby innych osób piszących. A oto moja lista:
1. Microsoft OneNote — od dawna już nie używam Worda do pisania tekstów. Gdy się tworzy jeden tekst i pracuje tylko na jednym pliku, Word w zupełności się sprawdzi. Wystarczy jednak, że pojawi się potrzeba zrobienia jakichś notatek, zgromadzenia linków do tekstów przydatnych w dalszym pisaniu czy otworzenia dwóch lub więcej plików, by wszystkie mieć przed oczami w tym samym momencie, i już człowiek odczuwa nieznośną niewystarczalność Worda. Z pomocą przychodzi inne narzędzie Microsoftu — OneNote. Doskonale sprawdza się w tworzeniu tekstów, ale także w gromadzeniu notatek, pomysłów, linków, zdjęć i tym podobnych, które chcemy wykorzystać w przyszłości. A jak do tego wszystkiego ma się jeszcze smartfona, to nie trzeba wszędzie zabierać ze sobą notesu, bo w mobilnej aplikacji OneNote zanotujemy to, co przyjdzie nam do głowy w niespodziewanym momencie. A wszystko będzie ładnie posegregowane, poukładane i przejrzyste.
2. Słowniki (na przykład Wielki słownik poprawnej polszczyzny, Mały słownik użycia wielkich liter w polskich tekstach, Słownik dobrego stylu) — pracuję jako korektor, więc słowniki to nieodłączny element mojego życia. Przydają się jednak nie tylko przy poprawianiu cudzej twórczości, lecz także podczas tworzenia czegoś swojego. Każdy tekst przygotowuję starannie i z wielką dbałością o poprawność językową. Jeżeli kiedyś zajrzę do archiwum i zauważę literówkę czy zbędny przecinek, natychmiast to poprawię. Uważam, że niechlujstwo w tej kwestii może drastycznie obniżyć znaczenie treści, a więc tego, co chcę przekazać swoim czytelnikom. Poza tym to jest moje zboczenie zawodowe. Nie uważam też, żebym pisał idealnie. Po prostu przywiązuję do tego dużą wagę i bardzo się staram, by poprawnościowo zbliżać się do ideału.
3. LanguageTool — bardzo proste narzędzie, które polega na tym, że wkleja się tekst, klika przycisk „Check Text”, a następnie poprawia miejsca, które program wskazał jako błąd. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że narzędzie to sprawi, iż korektorzy staną się zbędni. Language Tool często błąd znajduje tam, gdzie wszystko jest poprawnie napisane. Nie wychwytuje zresztą wszystkich błędów, jakie mogą się pojawić w tekście. Używać go zatem trzeba z głową. Bez znajomości podstawowych zasad na przykład interpunkcyjnych się z pewnością nie obejdzie. Jako uzupełnienie i ostatnia korekta przed publikacją tekstu wart jest jednak wzięcia pod uwagę przez wszystkich piszących.
4. Tablica magnetyczna — przydaje mi się, gdy mam na przykład wycinek z gazety, zdjęcie, wydrukowany tekst i chcę mieć to przed nosem, żeby mi o czymś przypomniało. Można w ten sposób wykorzystywać też tablicę korkową, ale tablica magnetyczna ma nad nią pewną przewagę. O ile na obu tablicach można coś przywiesić (na korkowej pinezką, a na magnetycznej magnesem), o tyle na magnetycznej można też coś napisać markerem. Taka tablica jest niezwykle pomocna w utrzymaniu porządku na biurku, bo wszystkie walające się w pobliżu ważne papiery można sobie właśnie na niej przywiesić.
5. Rain Sounds (lub jakiekolwiek inne narzędzie odtwarzające dźwięki przyrody) — to nie jest żart. Bardzo lubię podczas pisania słuchać dźwięków świata. Najbardziej upodobałem sobie dźwięki deszczu lub burzy. Lepiej mi wtedy zebrać myśli. Łatwiej się odizolować i w kloszu deszczu skupić się na tym magicznym zadaniu — pisaniu.