To już jest koniec… nie ma już nic…
Jeśli wyniki się potwierdzą, to mamy przejebane… sklerotycy
A H... mu w dupe !
Boże miej nas w opiece… Czas pakować walizki i sss…
Nie, to nie meteoryt uderzający w Polskę spowodował takie komentarze na moim Facebooku (pisownia oryginalna!), ale wygrana Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy mamy tu może do czynienia z alternatywnymi rzeczywistościami nakładającymi się na siebie, bo ja absolutnie nie widzę powodu, by popadać w jakąś histerię. Wręcz przeciwnie.
No bo tak: Co może zrobić prezydent RP? Zarządzić referendum, zawetować ustawę, skorzystać z prawa do inicjatywy ustawodawczej, nadać ordery i odznaczenia i jeszcze parę innych, mniej istotnych dla życia normalnego człowieka rzeczy. Pytam więc i oczekuję odpowiedzi na następujące pytania: Jak straszne referendum musiałby zarządzić Andrzej Duda, żeby Polacy mieli przejebane? Jak bardzo złowrogo musiałby zawetować ustawę, żebyśmy musieli się uciekać do pomocy samego Boga? Komu miałby wręczyć Order Orła Białego, żeby można było uznać, że to już koniec i nie ma już nic? Nie mam zielonego pojęcia, ale może histerycy z Facebooka wiedzą.
Doprawdy nie rozumiem tego umysłowego zaczadzenia antypisowskim szaleństwem. Żeby jeszcze chociaż były ku temu jakieś racjonalne powody. A jedyny argument, jaki ludzie są w stanie wyłożyć na poparcie swojej nienawiści, to mgliste i nie wiadomo co znaczące „duszna atmosfera IV RP”, która miała rzekomo unosić się nad Polską podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości, i oczywiście nieśmiertelne „bo Kaczyński!”. Sądy uniewinniały „największych zbrodniarzy kaczystowskiego reżimu”, z Ziobrą na czele. Komisja śledcza w sprawie śmierci Barbary Blidy nie wykazała dosłownie nic, poza oczywiście wskazaniem „dusznej atmosfery”. Niektórym jednak nic to nie dało do myślenia.
Z drugiej strony: To nic, że liczba fotoradarów lawinowo rośnie za rządów Platformy Obywatelskiej, choć to przecież Kaczyński miał być tym, który sam nie ma samochodu i chce karać innych za jeżdżenie. To nic, że jeżeli chodzi o podsłuchiwanie obywateli, obecna władza sprawiła, iż Polska jest w czołówce Europy pod tym względem. To nic, że teraz zamyka się ludzi, którzy prowadzą satyryczne portale czy przynoszą krzesło na wiec wyborczy, a za niewygodne pytanie można być zglebowanym przez BOR. To nic, że ta władza wprowadza ustawy ograniczające wolność (na przykład wolność zgromadzeń czy dostęp do informacji na temat działań rządu). To nic, że podczas rządów tej ekipy podatki rosną i rosną, choć miały maleć (PiS, gdyby ktoś nie wiedział lub nie pamiętał, obniżał podatki). To nic, że praktycznie każdy bohater tak zwanej afery taśmowej powinien z miejsca trafić pod sąd, lub przynajmniej dożywotnio zniknąć z polityki.
To wszystko jest nieważne. Liczy się „duszna atmosfera IV RP”. Przepraszam, moi drodzy histerycy, ale zachowujecie się jak chorzy na Alzheimera ― pamiętacie jakieś niejasne zdarzenia z głębokiej przeszłości, chociaż i je pamiętacie jako zniekształcone, a nie pamiętacie czegoś, co działo się dosłownie wczoraj czy przedwczoraj. Życzę więc większej otwartości umysłu! Żeby nie było, iż ten tekst napisał zaciekły pisowiec, dodam, że nigdy w życiu nie zagłosowałem na PiS i na razie się nie zapowiada, bym zrobił to w najbliższym czasie, a piszę o tym dlatego, że niektórzy nie wyobrażają sobie nawet, iż można pisać dobrze o PiS-ie, nie będąc pisowcem.