Stało się spodziewane, czyli to, co sugerowały wszystkie sondaże — w drugiej turze wyborów prezydenckich zmierzą się Bronisław Komorowski i Andrzej Duda. Już wcześniej zaznaczyłem, że w drugiej turze będę głosował na tego drugiego (a właściwie przeciwko temu pierwszemu). Dziś chciałbym z kolei napisać parę słów do tych, którzy albo są niezdecydowani, albo — nie daj Boże! — zamierzają głosować na obecnego Prezydenta.
Ja rozumiem, że jak PiS dojdzie do władzy, to na Polskę spadnie meteoryt, będzie wojna z Rosją, wyschnie Wisła, śpiący rycerz z Giewontu wstanie i sobie pójdzie, o. Rydzyk zasiądzie w Sejmie, a Kościół będzie palić na stosach ateuszy i genderystów, ale… Zacznijcie w końcu myśleć! Czy naprawdę przez tyle lat można wam wciskać ten sam kit? Studiowaliście, przeczytaliście parę książek, zwiedziliście trochę świata, dostaliście już po dupie od życia. Czy naprawdę nic to nie dało i dalej uważacie, że mogą was okradać i fałszować rzeczywistość, byle tylko PiS-u nie było przy władzy?
Słuchaliście taśm, na których rządzący szczerze mówili, co myślą o was i o Polsce; śledziliście afery, które wybuchały pod rządami tych ludzi; na własnej skórze doświadczyliście przekrętów wyborczych; widzieliście premiera Donalda Tuska, który nie miał żadnych poglądów; teraz oglądacie prezydenta Bronisława Komorowskiego, który dokądkolwiek pojedzie, tam nas skompromituje, który codziennie ma inne poglądy — do wyboru, do koloru. Wczoraj zgoda, dziś ostra jazda po PiS-ie; wczoraj były JOW-y, dziś ordynacja mieszana; wczoraj tylko frustraci polityczni chcieli zmieniać Konstytucję, dziś sam ją chce zmienić. Gdzie jest ta stabilizacja i racjonalność, które miał rzekomo uosabiać? Czy w obliczu tego wszystkiego naprawdę uważacie, że jak Duda zostanie prezydentem, to będzie gorzej? Czy — poza ślepą i głupią nienawiścią do wszystkiego, co chociaż trochę kojarzy się z PiS-em — jesteście w stanie jakkolwiek wytłumaczyć, dlaczego prezydentem ma ponownie zostać Komorowski?
Pomyślcie o tym, że jeżeli Komorowski po raz drugi zostanie prezydentem, to rządzący stwierdzą, że można z wami zrobić absolutnie wszystko, a wy i tak, jak stado baranów, na hasło „PiS się zbliża!” zagłosujecie posłusznie, tak jak oni tego oczekują. Chcecie się buntować, więc buntujcie się do końca, a nie stwierdzajcie w połowie drogi, że całkowita zmiana się nie udała, więc cofnijmy się i wybierzmy znowu Komorowskiego. To prawda, że nie udało się w tych wyborach osiągnąć wszystkiego, co chcieliście, ale można osiągnąć trochę. Trochę jest lepsze niż nic, czyż nie? Wy z tego chcecie zrezygnować. Powód? „Bo PiS!”
I jak będziecie w wieku 67 lat, przechodząc po ostatnim dniu pracy na głodową emeryturę, nie mając pieniędzy na lekarstwa, z następną wizytą u lekarza za pięć lat, to usiądziecie sobie cichutko w zimnym mieszkaniu i pomyślicie: „To prawda, lekko nie jest, ale najważniejsze, że PiS nie doszedł wtedy do władzy!”. Może to wam do szczęścia wystarczy, nie wiem. Wiem natomiast, że wybierając Komorowskiego, przypieczętowujecie ich władzę absolutną, którą mają już od co najmniej pięciu lat, a władza absolutna — jak mówił Lord Acton — deprawuje absolutnie.