Muszę przyznać, że przez całe swoje życie, mniej więcej aż do dziś, nie rozumiałem idei chodzenia samemu do kina. Chociaż jestem introwertykiem i nic, co naznaczone samotnością, nie jest mi obce, to akurat tego jednego nie umiałem pojąć. Teraz już wiem, dlaczego tak było. I pomogli mi to zrozumieć Avengersi, których mam nadzieję zobaczyć jutro w kinie (prawdopodobnie samemu).
Otóż przez całe życie aż do dziś traktowałem chodzenie do kina jako sposób spędzania z kimś swojego czasu. Ważniejsze od filmu było to, z kim go oglądam. Mniej więcej tak samo jak w przypadku na przykład pójścia do zoo czy do kawiarni. Samemu niby można, ale z reguły przy każdym stoliku są minimum dwa krzesła, co o czymś świadczy. Film w kinie odgrywał u mnie drugorzędną rolę. W dodatku nie byłem i nie jestem kinomanem, dla którego delektowanie się filmami jest ważnym elementem życia. Właściwie do czasu drugiej części Kapitana Ameryki nie było takiej produkcji, którą koniecznie chciałem zobaczyć na dużym ekranie. Wystarczało mi zwyczajne DVD. To wszystko sprawiało, że jeżeli szedłem z kimś do kina, to głównie po to, żeby miło spędzić z tą osobą czas.
Pierwszą część filmu Avengers obejrzałem długo po premierze. Na początku w ogóle się tym nie jarałem, ale słyszałem, że wszyscy zachwalali, więc postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście jest się czym podniecać. Trzeba było oczywiście najpierw nadrobić zaległości z kilkoma wcześniejszymi filmami o superbohaterach Marvela, aż w końcu mogłem obejrzeć Avengersów. Bardzo mi się to wszystko spodobało. Wsiąknąłem w marvelowskie uniwersum bez reszty. Od tamtej pory niecierpliwie czekałem na kolejne przygody herosów. Moim ulubieńcem został Kapitan Ameryka, więc szczególnie wyczekiwałem następnego filmu z nim w roli głównej. I gdybym na drugą część Kapitana Ameryki nie miał z kim iść do kina, to pewnie już wtedy poszedłbym sam. Tak jednak nie było i swoją pierwszą samotną wizytę w świątyni dziesiątej muzy musiałem odłożyć w czasie.
Czas ten nastał właśnie teraz, przy okazji zbliżającej się wielkimi krokami premiery filmu Avengers: Czas Ultrona. Zamierzam iść zobaczyć go samemu. Chcę to zrobić w dzień powszedni, ponadto wybiorę najwcześniejszy seans w ciągu dnia, żeby ludzi było jak najmniej. Może kupię sobie nawet mały popcorn. Katarzyna Groniec śpiewała, że „samotni nie chodzą do kina, bo wstyd prosić o jeden bilet”. Mnie jednak wstyd nie będzie. Podejdę z dumnie podniesioną głową do kasy i powiem pewnym głosem: „Jestem sam i poproszę jeden bilet na Avengersów”. A po obejrzeniu napiszę pewnie recenzję.