Przy okazji ostatnich wyborów prezydenckich popełniłem tekst, w którym podzieliłem się z czytelnikami swoimi sympatiami i antypatiami politycznymi, jeżeli chodzi o kandydatów na urząd prezydenta. Dziś, jako że wielkimi krokami zbliżają się wybory parlamentarne, niezwykle ważne, biorąc pod uwagę to, co dzieje się obecnie w Europie, postanowiłem napisać podobny tekst, tyle że dotyczący partii, które walczą o władzę w Polsce. Poniżej w punktach piszę, co myślę o każdej z nich.
1. Prawo i Sprawiedliwość ― mam pewną sympatię dla tej partii, z tego względu, że obniżała ona podatki, gdy rządziła. Program może miała socjalny, ale jak przyszło co do czego, to potrafiła podatki obniżyć. Niestety jest to w tej chwili jedyna realna siła, która może naprawić ten kraj, więc bardzo poważnie zastanawiam się, czy nie zagłosować na nią pierwszy raz w swojej kilkunastoletniej karierze wyborcy. Może warto dać im cztery lata samodzielnych rządów, żeby mieli okazję naprawić państwo? Jeżeli im się uda, chwała im za to. A jeżeli nie ― gorzej niż teraz nie będzie na pewno.
2. Platforma Obywatelska ― jakiś czas temu pojawił się sondaż, który wykazał, że trzy czwarte osób popierających PO robi to z niechęci do Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u. Trudno powiedzieć, by racjonalny był wybór, który wynika z nieracjonalnych pobudek, czyli fobii. A co z pozostałymi wyborcami PO? Powiem szczerze, być może obrażając wiele osób ― po tych ośmiu latach aroganckich rządów, związanych chociażby z bezustannym zwiększaniem podatków i długu publicznego, po tym, co słyszeliśmy na tak zwanych taśmach prawdy, i po tym, jak obecnie rządzący robią wszystko, by końcówkę swoich szkodliwych rządów wykorzystać na niszczenie, czego tylko się da, byle tylko następcy mieli jak najwięcej kłód pod nogami, trzeba być doprawdy skończonym frajerem, żeby teraz oddać swój głos na PO. W mojej opinii naprawdę nie da się tego wytłumaczyć inaczej: PO popierają albo męczący się z fobiami frustraci, albo niebywali frajerzy.
3. Razem ― wystarczyło, że przeczytałem, iż ideologią tej partii jest „socjalizm demokratyczny”, by wiedzieć, że nie chcę mieć z nią nic wspólnego.
4. KORWiN ― miałem ogromną nadzieję, że korwiniści pójdą do wyborów z narodowcami oraz Kukizem. Wtedy nie miałbym wątpliwości, na kogo zagłosować. Teraz zacząłem brać pod uwagę PiS, bo rozdrobnienie w środowisku antysystemowym nie wróży niczego dobrego, jedynie zwiększa prawdopodobieństwo, że żadne z tych ugrupowań nie przekroczy progu wyborczego. Mimo wszystko jednak najbardziej skłaniam się do oddania głosu właśnie na partię KORWiN.
5. Polskie Stronnictwo Ludowe ― mam ogromną nadzieję, że ta partia nie wejdzie do Sejmu, bo uważam ją ― obok PO ― za największego szkodnika polskiej polityki. Przydałaby im się przynajmniej jedna kadencja poza sejmem.
6. Zjednoczona Lewica ― pięknie byłoby, gdyby się okazało, że jedyną lewicą w sejmie będą stanowić niedobitki z liberalnej światopoglądowo Platformy Obywatelskiej. Bez żadnych palikociarzy, postkomuchów, zielonych, różowych i socjalistów. Z tego powodu życzę ZLewowi jak najgorzej w tych wyborach.
7. Kukiz'15 ― jest na listach Pawła Kukiza paru narodowców, więc życzę im wszystkim dostania się do sejmu, tak samo jak ich lokomotywie, czyli samemu Kukizowi. Ja jednak nie zagłosuję na nich, bo głos mam tylko jeden.
8. Nowoczesna Ryszarda Petru ― jeżeli podobno poważny ekonomista twierdzi, że wziął kredyt we frankach, bo uwierzył Donaldowi Tuskowi, to zasługuje jedynie na wyśmianie, a nie na czyjkolwiek głos w wyborach. Nie mam zielonego pojęcia, jak jego partia w sondażach wyciąga ponad 10%. Poza tym wystarczy spojrzeć na to, czym Petru się zajmował przez całe życie i jacy to „antysystemowcy” startują z list Nowoczesnej (sami byli działacze PO, UW i członkowie kancelarii Bronisława Komorowskiego), żeby dojść do wniosku, że odsunięcie Platformy od władzy musi być wzmocnione także niewpuszczeniem Nowoczesnej do parlamentu.