Nie ma wątpliwości, że wybory, które odbyły się prawie tydzień temu, były bardzo ważne dla Polski. Z tej okazji bardzo zależało mi, by nie wygrali jedni, a wygrali bądź dostali się do Sejmu drudzy. Od wtorku znamy oficjalne wyniki, więc można podsumować te wybory. Postanowiłem wypisać trzy plusy i trzy minusy.
Plusy:
1. Platforma Obywatelska odsunięta od władzy ― Jest to największy plus tych wyborów. I był to w zasadzie główny ich cel, ponieważ każdy kolejny dzień z tą władzą oznaczałby nowe szkody dla Polski.
2. Komuchy i postkomuchy poza Sejmem ― To taka mała radość. Przed wyborami napisałem, że idealnie by było, gdyby jedyną lewicą w nowym Sejmie było PO. I tak też będzie ― Sejm bez Grodzkiej, Palikota i Millera. 25 października skończył się w Polsce postkomunizm. Oby już nie wrócił.
3. Narodowcy dostali się do Sejmu ― Pierwsze dwa plusy wynikają z wyrzucenia jednych bądź drugich, ale to nie tak, że tylko usuwaniem się cieszę. Bardzo dobrze, że do Sejmu weszła grupa narodowców z list Pawła Kukiza, którym kibicowałem, mimo że głosu akurat na nich nie oddałem, bo miałem innego faworyta.
Minusy:
1. KORWiN poza Sejmem ― Było bardzo, bardzo blisko, ale się nie udało. Głosowałem na tę partię, więc tym bardziej jestem zawiedziony. Może to znak, że czas wreszcie pomyśleć o rezygnacji z promowania się Januszem Korwin-Mikkem, który swoimi wypowiedziami coraz częściej zaczyna drażnić także mnie. Najbardziej szkoda mi Przemysława Wiplera, któremu szczerze ufam, jak chyba żadnemu innemu politykowi.
2. PSL w Sejmie ― Do niemal ostatnich chwil ważyły się losy PSL-u. Mało brakowało, a w jego miejsce wskoczyłby KORWiN. Wielka szkoda, że tak się nie stało. Na szczęście PSL jest zbyt mały, by odegrać większą rolę w tym Sejmie. I politycznie życzę im oczywiście jak najgorzej ― dla dobra Polski.
3. Zbyt niski wynik PiS-u, a zbyt wysoki wynik PO i Nowoczesnej ― Liczyłem na bardziej druzgocące zwycięstwo PiS-u nad PO. Kiedy przecieki w dzień wyborczy mówiły o stosunku 40 do 18%, to marzyło mi się, by tak zostało do końca. PO i Nowoczesna dostały w sumie jakieś 31,5% (nikt chyba nie jest na tyle naiwny, by wierzyć, że Ryszard Petru jest spontanicznym głosem obywatelskim). To bardzo dużo. Za dużo jak na skompromitowane polityczne środowisko.