Moim ulubionym programem używanym na komputerze i komórce jest w tej chwili niewątpliwie Microsoft OneNote, czyli elektroniczny notes, który dostajemy w pakiecie Microsoft Office. Jest on na tyle fenomenalny i tak bardzo przydatny w wielu dziedzinach życia — a takich rzeczy nie wolno zatrzymywać tylko dla siebie — że od dłuższego już czasu myślałem o tym, by napisać tekst zachęcający czytelników do jego wypróbowania i sprawdzenia, czy mógłby być w czymś pomocny, a myślę, że prawie dla każdego będzie pomocny.
W polskim internecie, nie mówiąc już o angielskim, jest kilka tekstów polecających OneNote i pokazujących jego ciekawe funkcje, które możemy wykorzystać na wiele sposób. Co ciekawe, niemal wszyscy autorzy tych tekstów zgodnie twierdzą, że Microsoft OneNote to świetny program i szkoda, że odkryli go tak późno. Ja również z bólem muszę przyznać i strasznie tego żałuję, że stosunkowo niedawno zdałem sobie sprawę, jak potężne narzędzie kryje się wśród programów, które mam zainstalowane właściwie od zawsze na swoim komputerze. Obecnie jestem już na etapie, w którym nie wyobrażam sobie nie tylko pracy, ale także życia bez OneNote.
Nie będę tutaj przedstawiał najciekawszych moim zdaniem funkcji, bo te można znaleźć we wspomnianych wcześniej tekstach innych autorów. Ja zresztą i tak — takie mam wrażenie — wykorzystuję ten program w dosyć podstawowym zakresie, bo jak na razie nie miałem bardziej wysublimowanych potrzeb. Mimo wszystko jestem nim oczarowany. Chciałbym więc opisać, jak i do czego używam programu Microsoft OneNote. Być może ktoś się tym zainspiruje. Ja w swoim programie mam cztery notesy, które postaram się krótko omówić.
1. Pierwszy z nich i chyba najczęściej używany ostatnio to notes o nazwie Blog. Nietrudno się domyślić, do czego służy. Mam w nim kilka zakładek tematycznych, takich jak na przykład Religia czy Introwertyzm, w których gromadzę materiały do tekstów lub ich zalążki, czyli jakieś pojedyncze zdania, tezy albo na szybko spisane poglądy, wokół których potem chciałbym zbudować tekst. Nigdy nie wiadomo, co się może kiedyś przydać, więc jeżeli jest możliwość gromadzenia dosłownie wszystkiego, to chcę to robić. Tam także wrzucam cytaty lub linki, które chciałbym kiedyś wykorzystać w swoich tekstach. Mam przy tym pewność, że nic mi nie zginie.
2. Drugim moim notesem jest Praca. Jest on podzielony na zakładki między innymi moich poszczególnych klientów. Ze stałymi klientami współpracuję w ten sposób, że podsyłają mi zlecenia, a pod koniec miesiąca wystawiam jedną fakturę. Trzeba więc gdzieś spisywać zlecenia, których od jednego klienta czasem jest kilkanaście, do nawet 30 miesięcznie, żeby wystawienie faktury odbyło się potem szybko i bez marnowania czasu na przeszukiwanie archiwum skrzynki pocztowej. W zakładkach klientów także zapisuję wytyczne, o których muszę pamiętać przy tych lub następnych zleceniach. Oprócz tego w notesie Praca mam zakładkę związaną z moim wolontariatem — gromadzę w niej materiały dla dzieci, którym pomagam odrabiać zadania domowe, pomysły na ćwiczenia, zabawy słowne i tym podobne. Jest też zakładka związana z pracą lektora języka polskiego jako obcego, w której zbieram wszelkie informacje (ćwiczenia, linki, adresy i inne materiały) przydatne w tej pracy.
3. Kolejny notes nazwałem Opowiadania. Tam z kolei każda zakładka to osobne opowiadanie. W każdej z nich jest jedna strona z pomysłami, koncepcjami, planem wydarzeń, opisem bohaterów i tak dalej. Gdzieś trzeba też gromadzić informacje, które chce się wykorzystać w swoich historiach — z OneNote nie ma z tym najmniejszego problemu, bo wystarczy stworzyć dodatkową stronę. Kolejne strony w zakładkach to już poszczególne rozdziały samego opowiadania. Przełączać się między nimi można bardzo wygodnie, więc tworzenie dłuższego tekstu jest zwyczajnie łatwiejsze niż na przykład w Wordzie.
4. Ostatni jest notes o oryginalnej nazwie Notes. Tutaj gromadzę wszystko to, co nie pasuje tematycznie do trzech wcześniejszych notesów, oraz tak zwane szybkie notatki, robione gdzieś na ulicy czy w pociągu, gdy przyjdzie mi do głowy jakiś pomysł, które potem na spokojnie, będąc już przy komputerze, przenoszę do bardziej odpowiadającego im miejsca i uzupełniam, jeżeli jest taka konieczność. W Notesie mam również zakładkę z notatkami z przeczytanych książek. Kiedyś robiłem je klasycznie, czyli długopisem na kartkach, i wpinałem do segregatora — zebrało się tego w sumie kilkadziesiąt kartek A4. Teraz w wersji elektronicznej notatki z książek nie zabierają mi miejsca na półce, a ponadto mogę w nich wyszukiwać słowa, dodawać linki, zdjęcia i wszystko, czego dusza zapragnie. No i mam je bez przerwy pod ręką, bo cały czas są dostępne przez komórkę.
—————
Tak mniej więcej wygląda to, do czego w tej chwili używam programu Microsoft OneNote. Szczerze mówiąc, ten program tylko wzmocnił moją tęsknotę za czasami studenckimi, bo oczyma wyobraźni widzę, że mógłbym stworzyć piąty notes, który nazwałbym Studia, i wykorzystać to narzędzie również do robienia notatek z zajęć (na studiach posługiwałem się jedynie kserówkami z notatek od moich przemiłych koleżanek i kolegów, ale dzięki OneNote może bym je w końcu zaczął sam robić) i gromadzenia informacji na poszczególne przedmioty lub podczas pisania prac zaliczeniowych i dyplomowych.
Krótko mówiąc, Microsoft OneNote pozwala wydostać się z plątaniny folderów i dokumentów tekstowych o przedziwnych nazwach, zrobić porządek i poukładać wiele rzeczy. Wszystkich więc zachęcam do wypróbowania lub, jeżeli ktoś już używa programu OneNote, podzielenia się w komentarzu swoimi sposobami na wykorzystanie tego niewątpliwie przydatnego narzędzia! Może i ja stwierdzę, że jeszcze do czegoś mógłby mi się przydać, a nie ukrywam, że szukam kolejnych obszarów życia, które można by obsłużyć programem OneNote.