O wyższości świeżo wyciśniętego soku z dojrzałych owoców nad sokami z kartonów nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać. W zeszłym roku w maju postanowiłem kupić urządzenie, dzięki któremu mógłbym wyciskać sobie samodzielnie takie soki i cieszyć się ich doskonałym smakiem na co dzień. W tym tekście opiszę moją przygodę z wyciskarkami i sokami, dzieląc się swoim małym, ale jednak mogącym komuś pomóc w wyborze, doświadczeniem w tej kwestii.
Jak wspomniałem, nikogo nie trzeba przekonywać, że soki wyciskane ze świeżych owoców są dużo lepsze niż przetwarzane i Bóg wie z czego zrobione soki w kartonach, które można kupić w sklepach. Trzeba jednak dodać, że jeżeli ktoś chciałby przyrządzać własne soki, to lepiej zaopatrzyć się w wolnoobrotową wyciskarkę do soków niż na przykład w sokowirówkę. Soki z sokowirówki są po prostu gorsze od tych z wyciskarki, dlatego że:
  1. szybkie obroty ostrza sokowirówki powodują, iż wydziela się ciepło, które niszczy niektóre wartościowe składniki (wyciskarka natomiast działa wolno);
  2. podczas pracy sokowirówki sok za bardzo się napowietrza, przez co dużo krócej zachowuje świeżość (soki z wyciskarki z kolei nawet po dwóch dniach leżenia w lodówce bywały pyszne);
  3. sokowirówki nie poradzą sobie na przykład z warzywami liściastymi (sałata, szpinak) czy z miętą, która uprzyjemni smak wielu soków.
Jeżeli o mnie chodzi, to nie mam wątpliwości, że warto zainwestować w wyciskarki wolnoobrotowe. Pierwszym urządzeniem tego typu, które zakupiłem, była więc wyciskarka Severin ES 3567. Uznałem, że na początku wystarczy mi nieco tańsze urządzenie (kosztowało trochę ponad 350 zł). Wyciskarka ta sprawiała się bardzo dobrze, a trzeba wiedzieć, że od dnia zakupu praktycznie co dwatrzy dni wyciskaliśmy dużą ilość soku (dla rodziny czteroosobowej i czasem gości trzeba było mieć go sporo, by każdy wypił przynajmniej jedną dużą szklankę). Wszystkim bardzo zasmakowały samodzielnie przygotowywane soki, więc dosyć porządnie eksploatowaliśmy wyciskarkę.
W połowie stycznia tego roku wyciskarka się jednak zepsuła — plastikowe trzymaki, które przytrzymywały osłonę ślimaka, pod wpływem jego obracania zaczęły z czasem pękać, aż w końcu odpadły. Wyciskarkę pod koniec stycznia odesłałem z reklamacją i błyskawicznie otrzymałem zwrot pieniędzy. To nie jest tak bardzo istotne dla tej opowieści, ale chciałem po prostu pochwalić sklep Awa24 za szybkie i bezproblemowe załatwienie tej sprawy na moją korzyść!
Pod wpływem tego doświadczenia wiedziałem już, że kolejna wyciskarka, jaką zakupię, będzie pionowa (Severin ES 3567 była pozioma). Miałem wrażenie, że z wszystkimi poziomymi wyciskarkami będą podobne problemy (czasem owoce trzeba lekko docisnąć i to może być dodatkowa siła, która wyłamie plastikowe trzymaki), więc postanowiłem przetestować inne rozwiązanie. Wybór padł na model Gotie GSJ-500 (kosztował niecałe 500 zł). Piszę ten tekst niedługo po zakupie, więc na razie nie miałem okazji go przetestować. Na pewno wygląda dużo solidniej. No i dysponuje większą mocą (400 W), co jest dosyć ważne przy częstym i długim eksploatowaniu urządzenia. W późniejszym czasie, gdy już będę wiedział, czy rzeczywiście pionowa wyciskarka jest lepsza od poziomej, na pewno napiszę coś więcej na ten temat.
Jeżeli chodzi o same soki, to mam oczywiście swoje ulubione. Prostota jest tym, czego wszędzie staram się poszukiwać, więc jednym z najsmaczniejszych soków jest dla mnie sok z samych pomarańczy. Z czasem jednak przekonałem się do mieszanego soku z pomarańczy, marchewki i jabłka. Są różne gatunki jabłek, a i pomarańcze różnie smakują, więc można poeksperymentować ze smakami. Latem z kolei najbardziej smakuje mi sok z arbuza, limonki (ewentualnie cytryny) i świeżych liści mięty (na zdjęciu). Jeżeli doda się do tego lód, to w upalne dni nie ma niczego lepszego na ochłodę.