Z reguły, kiedy piszę na tym blogu o introwertyzmie, swoje słowa kieruję głównie do ekstrawertyków, czyli osób, które mają największe problemy ze zrozumieniem naszej introwertycznej natury. Staram się w tych tekstach tłumaczyć, dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, i że jesteśmy bardzo ciekawymi ludźmi, których warto poznawać. Jak mi to wychodzi, to już jest inna sprawa. Jest to w każdym razie mój osobisty, być może bardzo skromny, wkład w zwiększanie świadomości społeczeństwa na temat introwertyzmu. Tym razem jednak będzie nieco inaczej — chciałbym napisać parę słów do osób podobnych do mnie, czyli właśnie do introwertyków. Wydaje mi, że parę spraw trzeba koniecznie poruszyć.
Obserwuję siebie i innych introwertyków, na przykład dyskutujących w specjalnej grupie na Facebooku, i widzę, że czasem zdarzy nam się zapominać o kilku ważnych rzeczach. Chętnie dajemy innym rady, jak się z nami obchodzić (że przypomnę tylko swoje teksty zatytułowane Instrukcja obsługi introwertyka czy Apologia introwertyzmu), ponieważ często czujemy się nierozumiani przez otoczenie (któż z nas tego nie zna?) i bywamy poirytowani tym, że świat nie raczy zauważać naszych potrzeb (a przecież nie są specjalnie wymyślne — chcemy, żeby dano nam święty spokój, prawda?). Łatwo jednak przekroczyć granicę, po której — świadomie lub nie — zaczniemy być we własnym mniemaniu pępkiem świata, nieznośnym sumieniem ludzkości, bez przerwy czepiającym się innych i pouczającym. Sprawiamy wtedy wrażenie, że przez nasz introwertyzm nabyliśmy jakieś szczególne prawo do bycia bezwzględnym wytykaczem błędów. Obserwujemy rzeczywistość z ukrycia i dystansu, więc lepiej widzimy, co z nią jest nie tak! Kilka razy zauważyłem w sobie podobne zapędy. I całe szczęście, że zauważyłem, bo dużo gorzej byłoby, gdybym wcale nie był tego świadomy. W chwilach, kiedy zaczynam myślami przekraczać wspomnianą już niebezpieczną granicę, przywołuję się do porządku kilkoma refleksjami. Podam je wam, być może kogoś też zachęcą do uważniejszego przyjrzenia się swojemu zachowaniu lub myśleniu. Oto one:
1. Nie miejmy pretensji do ekstrawertyków, że są ekstrawertykami! My mamy swoje specyficzne zachowania, które chcemy, by były uznane za normalne, ale powinniśmy przy okazji pamiętać, że także ekstrawertycy mają swoje. I co więcej — nie powinniśmy mieć do nich o to pretensji. Tak, ekstrawertyczni znajomi irytują nas, gdy ciągle coś do nas mówią (jeszcze pół biedy, gdy jest to ważny temat, a nie jakieś pitu pitu o niczym), gdy nie dają nam spokoju w autobusie, gdy wyciągają nas na imprezy, gdy odwiedzają nas niezapowiedziani i próbują w jakikolwiek inny sposób organizować nam czas, oczywiście tak, że jesteśmy tą perspektywą zazwyczaj przerażeni. To wszystko nas denerwuje, ale miejmy świadomość, że oni po prostu tak okazują swoją sympatię. Powinniśmy o tym pamiętać, zanim zaczniemy uważać ich za natrętów, którzy zaprzysięgli sobie, że uprzykrzą nam żywot. Jeżeli chcemy, by inni akceptowali nasz sposób bycia, zaakceptujmy też ich sposoby bycia. Myślę, że należy z osobami wokół omówić nasz temperament, żeby wiedziały, co lubimy, a czego nie, i były świadome naszych słabych punktów, ale nie przesadzajmy, uznając każdą propozycję ekstrawertycznego spędzenia czasu za akt ich złej woli i powód do wkurzania się, że oto znowu ktoś nie rozumie, iż mamy ochotę pobyć samemu. Krótko mówiąc, pozwólmy ekstrawertykom być ekstrawertykami, a my starajmy się być zdystansowani do ich zachowań.
2. Prezentując introwertyzm, niezależnie od formy, w jakiej to robimy, koncentrujmy się na pozytywach! Każdy z nas przynajmniej kilka razy w swoim życiu odczuł, że ludzie postrzegają introwertyzm raczej w negatywny sposób. To bardzo niedobre zjawisko i należy mu przeciwdziałać, czyli na przykład poruszać ten temat przy różnych okazjach i, mówiąc górnolotnie, edukować innych. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że czasem sami dajemy powody, by nas tak postrzegano. Warto się zastanowić, czy w jakiś sposób nie przyczyniliśmy się do tego, że osoby wokół uważają nas za zarozumialców. Tym bardziej ważne według mnie jest pokazywanie zalet, które niesie za sobą introwertyzm, i korzyści, które dla społeczeństwa wynikają z naszego temperamentu. Jakie to są rzeczy? Potrafimy słuchać i być świetnymi rozmówcami na ciekawe tematy, mamy głębokie przemyślenia, którymi chętnie się dzielimy, jesteśmy uzdolnieni artystycznie, kreatywni, budujemy trwałe relacje, potrafimy samemu rozwiązywać problemy, podejmujemy przemyślane decyzje i tak dalej. Zamiast pokazywać tylko to, że mamy ochotę spędzić czas w samotności, pokażmy też, że zadając się z nami, można zyskać lojalnego przyjaciela, z którym świetnie się rozmawia. Jest kilka ciekawych książek na ten temat, które warto w ramach własnego przygotowania przeczytać (na przykład: Introwertyzm to zaleta, Ciszej proszę… czy Siła introwersji). Nie pozwólmy, byśmy dla społeczeństwa byli wycofanymi, aspołecznymi typami, którzy są zbyt zarozumiali, by chcieć marnować swój czas na przebywanie z innymi ludźmi. Tacy przecież nie jesteśmy. I pokażmy to, albo chociaż mówmy o tym!
3. Nie traktujmy innych jak idiotów, którzy niczego nie rozumieją! To jest podejście wspólne dla wszystkich ludzi, niezależnie od temperamentu. Mamy niestety złą tendencję do stawiania siebie za wzór, a tych, którzy tego wzoru nie chcą podchwycić lub mają inny pomysł na siebie, traktujemy jak nieznających się debili. A prawda jest taka, że ani my nie jesteśmy wyznacznikiem normalności, któremu z własnej perspektywy wolno wskazywać, kto jest idiotą, a kto nie, ani ci, których uważamy za idiotów, nie są tacy, jak myślimy. Jest to ważna zasada, ponieważ uczy pokory i dostrzegania wyjątkowości u innych (czyż nie tego oczekujemy w stosunku do nas samych?). Zbyt często pojawiają się w naszych ustach frazy: „Ludzi są głupi, bo nie rozumieją czegoś tam”, „Ludzie to idioci, bo robią to czy tamto” albo „Ludzie nie myślą”. Poprzez takie podejście tylko utwierdzamy osoby patrzące na nas z boku, że jesteśmy aroganccy, wywyższamy się, uważamy za lepszych. A jestem jakoś dziwnie pewny, że każdy z nas, uznających się za tych myślących, nie raz i nie dwa zrobił w życiu coś, co sami nazwalibyśmy idiotycznym i głupim — wystarczy, że na naszych oczach zrobiłby to ktoś inny. Pozbądźmy się nieprawdziwego przekonania o niewyobrażalnej głupocie osób, które nas otaczają, a świat spojrzy na introwertyków z większą sympatią, bo za zmianą myślenia niewątpliwie poprawi się nasz ogólny stosunek do innych ludzi.
4. Nie zamartwiajmy się z tego powodu, że jesteśmy introwertykami! Jest to o tyle ważne, że pozwoli nam lepiej realizować to, o czym pisałem w punkcie drugim, czyli prezentować nasz temperament w pozytywnym świetle. To prawda, że żyjemy w ekstrawertycznym świecie, który rządzi się prawami dla nas niezbyt korzystnymi i przyjemnymi, tak że są momenty, kiedy należy przynajmniej na chwilę żyć po ekstrawertycznemu. Nie oznacza to jednak, że dla introwertyków nie ma w tym świecie żadnego miejsca, w którym czuliby się komfortowo. Możemy sobie przecież tak poukładać stosunki z najbliższymi osobami, że nie będzie im przeszkadzało to, jacy jesteśmy, a nam — to, jacy oni są. Trzeba tylko odrobiny dobrej woli (i porzucenia tego, o czym pisałem w punkcie trzecim). Możemy znaleźć dla siebie takie zajęcie, w którym w pełni wykorzystamy nasze mocne strony, czyli po prostu rozwiniemy nasze introwertyczne skrzydła. Możemy też spędzać czas wolny tak, jak mamy ochotę, bez wyrzutów sumienia — wystarczy tylko zaakceptować, że tacy jesteśmy. Jeżeli ktoś ma mimo wszystko poczucie, że źle mu z takim temperamentem, to oczywiście może uczyć się ekstrawertycznych zachowań — kosztuje to więcej energii, ale jest jak najbardziej możliwe do wyuczenia. Nie przesadzajmy natomiast z przekonaniem, że powinniśmy to zrobić koniecznie, tak jakby ekstrawertyczne podejście do życia było lepsze niż nasze. Tak naprawdę jest po prostu inne. A my cieszmy się z tego, co mamy i jacy jesteśmy, bo wszystko jest z nami w porządku, a dopiero na tej bazie uczmy się nowych zachowań, jeżeli z jakichś powodów chcemy lub musimy to robić! 
Mnie powyżej opisane zasady pomagają. Może komuś też pomogą. Myślę, że dzięki pracy nad sobą w tych obszarach staniemy się bardziej zadowolonymi z życia i sympatyczniejszymi introwertykami. Nie mam też wątpliwości, że sympatyczniejszy introwertyk to odrobinę lepszy świat, więc warto.