Bardzo lubię temat aniołów. Z wielu względów, ale najistotniejszy jest chyba taki, że z zawodu jestem korektorem. A jaki to ma związek? — zapyta ktoś. Otóż dzięki temu wiem, jak ważna jest mozolna i sumienna praca w tle, za którą zasługi i tak w głównej mierze przypisze sobie ktoś inny (pisarz, wydawnictwo czy redaktor prowadzący). W przypadku aniołów będzie to — co jest zrozumiałe — Bóg. Praca aniołów, przez to, że jest perfekcyjnie wykonana, z reguły jest niewidoczna. Po prostu jej nie zauważamy w naszej codzienności. Mało tego, wszystkie jej efekty uznajemy za stan normalny, za który nie mamy powodu nikomu dziękować. I to jest nasz wielki błąd, o czym chciałbym opowiedzieć.
Z chrześcijańskiego punktu widzenia — a tylko taki mnie interesuje w tej chwili — istnienie aniołów jest pewne jak istnienie Boga. Występują oni w wielu miejscach Pisma Świętego (konkretnie w 222 — nie liczyłem, ale podaję za kimś, komu się chciało to zrobić) i działają jawnie lub w przebraniu. Mówi o nich sam Bóg, mówią o nich prorocy, mówią o nich ewangeliści, mówi o nich także Jezus Chrystus. Ich funkcja też jest ogólnie znana — aniołowie zostali stworzeni przez Boga dla Jego chwały i po to, by wykonywać pewne zadania, ważne dla historii zbawienia w ogóle, oraz po prostu nieść pomoc ludziom, co jest z kolei ważne dla konkretnie naszego zbawienia. I już z samego tego faktu wypływa kilka istotnych wniosków, które często nam umykają, albo nawet których nie chcemy zauważać z jakiegoś dziwnego powodu.
Czy Pan Bóg potrzebował aniołów, żeby nieść ludziom pomoc? Czy po stworzeniu wszechświata Stwórca pomyślał, że jednak potrzebuje wsparcia, bo się przeliczył — przestrzenie kosmiczne i galaktyki wyglądają na większe, niż miały być, a światło zapiernicza szybciej, niż wynikało z początkowych obliczeń? Czy po spektakularnym Wielkim Wybuchu Wszechmocny stwierdził, że sam nie ogarnie tego, co powstało, więc no niestety, ale konieczne jest powołanie do istnienia rzeszy duchowych pomocników? Myślę, że nie. Bóg — gdyby tylko zechciał — doskonale poradziłby sobie bez nich. A jednak nie chciał! Zauważmy też, że gdyby aniołowie mieli być jedynie jakąś strażą przyboczną, technicznym personelem odpowiedzialnym za przesuwanie planet czy konsekwentne działanie praw fizyki, to prawdopodobnie nie byłoby konieczności wspominania o nich aż tyle razy, nie mieliby także swoich imion (jak Michał, Gabriel czy Rafał). Nie ma wątpliwości, że z jakiegoś powodu są ważną częścią Bożego planu dla człowieka.
Jest również jeden anioł, który ma w naszym życiu szczególną rolę do odegrania, i nazywamy go aniołem stróżem. To taki osobisty pomocnik, uosobienie Bożej troski o nas. Funkcją anioła stróża nie jest, jak napisałem wyżej, odciążenie Boga w obowiązkach. Moim zdaniem dobrze byłoby zacząć patrzeć na niego poważnie i doceniać jego obecność. Nie zaszkodzi — a myślę, że wręcz pomoże — nadanie mu imienia. Dzięki temu nasza relacja stanie się bardziej osobista, jak z przyjacielem. Nauczmy się też prosić go o pomoc w mniej lub bardziej istotnych sprawach, dziękować mu czy powierzać zanoszenie do Boga naszych problemów i modlitw. Myślisz, że nie wypada, że to niewłaściwe względem Boga? OK, ale ja uważam, że jeżeli anioł stróż jest pomocną dłonią wyciągniętą do mnie przez Stwórcę (kard. Ratzinger — jako że jest bardziej wysublimowanym teologiem niż ja — napisał, że aniołowie to miłosna myśl Boga), to grzechem byłoby tę dłoń odtrącić i nie zawracać sobie nią głowy.
Prezydent, jeżeli jest dobrze wychowanym człowiekiem, podziękuje swoim ochroniarzom za to, że nic mu się nie stało na przykład podczas podróży. I być może też poprosi o tak samo bezbłędną pracę w przyszłości. A przecież — mógłby ktoś powiedzieć — to ich obowiązek, oni tylko wykonują polecenia służbowe! Nie trzeba ich prosić, by wykonywali to, co do nich należy. Oczywiście, ale postawa wdzięczności wobec świata i pokora sprawią, że „dziękuję” i „proszę” to coś naturalnego, nawet jeżeli „nie trzeba”. Również i my powinniśmy więc od czasu do czasu podziękować swojemu aniołowi stróżowi. Mimo iż wiemy, że on wszystko robi z polecenia Boga i że bez Niego nic by nie mógł zrobić, to i tak mu się należy. Dlaczego? Aniołowie, jak podaje do wierzenia nasza matka Kościół, tak jak my mają wolną wolę, więc ten mój konkretny anioł stróż miał wybór. Wcale nie musiał za mną latać i na polecenie Boga wyciągać mnie raz za razem za uszy z szamba, w które sam wlazłem. A jednak świadomie przyjął tę rolę — ja chcę go za to podziwiać i móc mu dziękować. Choćby tylko za to, że nie musiał, ale chciał wykonać wolę Boga, biorąc na siebie obowiązki pomagania mi. Czy to źle?
Zupełnie nie rozumiem ostrożności aż do przesady w kontaktach z aniołami, pewnego sztucznego dystansu i obawy przed bałwochwalstwem. Jeżeli podziękowanie ochroniarzowi czy poproszenie go o coś nie jest bałwochwalstwem, to dlaczego miałoby być, gdy zwracam się do swojego anioła stróża? Bo on jest duchem, a ochroniarz nie? Nie bądźmy duchowymi sztywniakami! Nie zamierzam swojego anioła stróża traktować jak Boga, ani przez chwilę nie zapominam, kto tu jest Szefem wszystkich szefów i kto czyje rozkazy wykonuje. Nawiasem mówiąc, ja codziennie wiele razy stawiam coś ponad Boga — jestem strasznym grzesznikiem. Dobre samopoczucie, przyjemność, pieniądze, namiętności, uznanie w oczach innych, własne ego czy święty spokój — to wszystko regularnie bywa dla mnie ważniejsze niż Bóg. Krótko mówiąc, każdego dnia odlewam złotego cielca, któremu potem rozkosznie oddaję pokłon. I to jest prawdziwy duchowy problem! Jeżeli więc ktoś chciałby mnie przekonywać, że odmawiając Aniele Boży, popadam w bałwochwalstwo, to naprawdę nie mam żadnych pytań. Wystarczy zresztą przeczytać treść tej modlitwy.
W centrum życia anielskiego zawsze stoi Bóg (jeżeli ktoś nie wierzy, niech sprawdzi znaczenie imion trzech archaniołów występujących w Biblii: Michała, Gabriela i Rafała). Kiedy zaczniemy myśleć o aniołach, wtedy dojdziemy do Boga jak po nitce do kłębka. Zauważymy w nich Bożą hojność i troskę, Jego nieumiarkowanie w dawaniu miłości, skandaliczną wręcz rozrzutność dobra, chęć dzielenia się sobą. Aniołowie przy okazji nauczą nas wzorowego posłuszeństwa i doskonałego poddania się woli Bożej. Trzeba się uczyć od najlepszych! W końcu kto z kim przystaje, takim się staje. Podpatrując, jak oni swoim istnieniem i tym, co robią, adorują Boga, odniesiemy niewątpliwe korzyści duchowe. Ich pokora może nas zainspirować. Jeżeli tylko ją dostrzeżemy, może i nam się udzieli. Świadome i mądre korzystanie z anielskiej pomocy daje człowiekowi szansę do wzrostu i nigdy nie będzie zagrożeniem dla jedynowładztwa Boga. Z powodów, które wyżej opisałem, chciałbym podziękować publicznie mojemu aniołowi stróżowi za jego pomoc. Dziękuję Ci, Michaś, za wszystko i jednocześnie proszę o więcej!
Aniele Boży, stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój. Rano, wieczór, we dnie, w nocy bądź mi zawsze ku pomocy. Strzeż duszy i ciała mego, zaprowadź mnie do żywota wiecznego. Amen.